Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pracowity leń

Pracowity leń

Zdarzają się takie dni, gdy można zwolnić, i nic nie robiąc zrobić coś. Balkon już obsadzony, teraz tylko podlewam, pielęgnuje i cieszę oko. Słońce mnie rozpieszcza, więc kota do domu, drzwi szeroko, fotel, stolik i ja.



I tak nic nie robię, popijam wodę z cytryną, nie wiem za którą książkę chwycić czy Ginekolodzy - Thorwalda Jurgena, czy Bóg nigdy nie mruga - Brett Reginy. Obie zaczęte, ale Bogu dałam pierwszeństwo. Po ostatnich tygodniach zawirowań, potrzebne były mi wskazówki i porady. Może nie wszystkie przemawiają do mnie, ale w akcie desperacji chwyciłam książkę na stoisku i już nie wypuściłam aż do kasy.
Jednak jednym ponadczasowym mottem dla mnie jest Nie poddaje się perz, ja też! i do tego książka nie jest mi potrzebna. 
Ginekolodzy, to już zupełnie inna pozycja. Czyta się cudownie, chociaż to w pewnym sensie historia medycyny. Ale gdy czytam to włosy dęba mi stają, i zastanawiam się jakim sposobem gatunek ludzki nie wymarł skoro w taki sposób przez wieki postrzegane były kobiety, kobiecość, seksualność. W złości odkładam książkę, by jak ochłonę wrócić i zagłębiać się dalej. Cieszę się że żyje już w miarę cywilizowanych czasach.


By daleko nie sięgać, magnolia pod ręką tak sobie leniuchuję. 
wśród kwiatów,
ładuję baterię,
bo jak wiele tego spokoju,
będę mogła jeszcze mieć...
i kiedy znowu...



Pozdrawiam leniwie i cieplutko
DFEA magnolia

DFEA magnolia

Zamarzył mi się obrazek z motywem magnolii, do łazienki. Mam tam jeden akcent magnoliowy. I wymyśliłam sobie, że ładnie będzie wyglądał, w jasnej delikatnej ramce. Długo szukałam wzoru w dobrej rozdzielczości. A teraz powoli stawiam w chwilach wolnych krzyżyki, pilnuje żeby w miarę równo wychodziły i korzystam że dzień dłuższy i jaśniejszy. Grzechotnik jak zobaczył, jak ma wyglądać efekt końcowy, powiedział " no za dwa lata". Mam nadzieje że jego czarnowidztwo się nie spełni. :)



Na razie pełna optymizmu krzyżykuję na ukwieconym już balkonie.

 Sadzonki jeszcze nieduże, ale widzę w nich ogromną chęć do życia :) nie miałam jeszcze surfinii w takich kolorach
A to moja pelargonia Caliope. Będzie pięknie delikatnie zwisać. Specjalnie dla niej kupiłam doniczkę, imitację drutowego ściegu. Do kompletu mam troszeczkę większą, w nią przesadziłam mojego klematisa. Zaczyna kwitnąć, to na zdjęcie się załapie w najbliższej przyszłości. W odbiciu Grzechotnik.
Wracaja ciepłe i słoneczne dni więc teraz będzie coraz więcej prawie plenerowych zdjęć.
Pozdrawiam serdecznie
Z igłą i nitką

Z igłą i nitką

Niby malutki obrazek, a nie mogę przyłożyć się by go dokończyć. A tak bardzo mi się podoba. Dziś wywalczę chociaż kilka krzyżyków. Odrobinę chłodniej, przerobione już truskawki i jagody, jeszcze mam chwilę czasu do rozpoczęcia przygody słoikowej z ogórkami, nic mnie już ni powstrzyma tym bardziej że dzień wolny w pracy wypadł :)

Na balkonie kwiatowym zawrót głowy, sezon to normalne ale w końcu postanowiły mnie zaskoczyć storczyki.





Irysy już skończone

Irysy już skończone

   Właściwie skończone były już jakiś czas temu ale nie było najpierw jak zrobić zdjęć, bo pogoda nie pomagała w fotografowaniu, a później nie miałam jak dopaść do komputera bo Motyl przyssał się jak pijawka.
Ale są, dwa lata męczone w końcu puściły tamborkowy świat. Teraz muszę oprawić. Ale to w najbliższym czasie. Tak na razie po wypraniu, oczywiście zdjęcia z asystentem, tyle razy na nich spał więc jak mógł opuścić finał.






Mógłby ktoś pomyśleć po co ten kot na zdjęciu, przecież można go wyprosić. Tak owszem na dwie sekundy, tyle czasu trzeba bu zawrócić i wskoczyć z powrotem :) nic nie da się zrobić bez czujnego oka KOTA. 

Pozdrawiam serdecznie i dziękuje za odwiedziny.
Kudłate poduszki

Kudłate poduszki

Wypatrzyłam kilka dni temu w gazetce Stonki. Dziś poleciałam zobaczyć jak wyglądają na żywo. I są mięciutkie, kudłate i produkcji naszej rodzimej. Mam dwie chociaż jeszcze jedna do mnie machała, ale tego by mi Grzechotnika nie przeoczył, dwie jeszcze jakoś przemycę. Wymościłam sobie kącik robutkowy, powstały po przesunięciu rogówki pod okno. Teraz mam ciepło, jasno i wygodnie.



A obok poduszek jedno z moich postanowień noworocznych, ja też takie miewam :) tym razem postawiłam na zadania do zrealizowania możliwe, najpierw dokończę pozaczynane hafty nim rozpocznę kolejne, a kusi mnie bardzo tyle wzorów. Ale na pierwszy plan irysy już prawie dwulatki, zostało już nie dużo.

Pozdrawiam serdecznie,.



15 lat minęło

15 lat minęło


4 lipca 1998 ... to był ciepły i pogodny dzień, taki akurat aby wziąć ślub. 
Dziś mija 15 lat. Robiąc w duszy bilans zysków i strat mogę z reką na sercu stwierdzić że zyskałam wiele, start nie odnotowałam. Zyskałam przede wszystkim wspaniałego męża i przyjaciela.  Kogoś na dobre i złe, na radości i smutki. Mam nadzieję że on też tak myśli :)

Tacy byliśmy jeszcze wczoraj...


A dziś tylko tak mogę to podsumować



Ptaszki

Ptaszki

Znalazłam piękny papier ryżowy, a pomysł na ptaszkowe pudełko miałam już od jakiegoś czasu. Jest tylko jeden problem. Nie podoba mi się.... za bardzo to co zrobiłam. Czekam na podpowiedzi, jeszcze jest nie polakierowane i można przemalować.
 Grzechotnik co prawda zabronił, ale wcale mu się nie dziwię jak w końcu wdepnął w porozkładane farby na podłodze.....





Więc HELP!!!

Nie pisałam już długo, ale MAM PRACĘ! :) na zmiany po 8 godzin i jeszcze muszę wpaść w rytm. I tak zaczęłam już robókować. Na przykład irysy też drgnęły...




 Pozdrawiam serdecznie.
Sezon balkonowy czas zaczać

Sezon balkonowy czas zaczać

Jak kupowałam, już bardzo dawno temu,  mieszkanie nie podobał mi się mój balkon. Nie chodziło tylko o obdrapane cegły, czarny sufit i nadgryzione gumoleum, nie mogłam znieść okien dookoła, bo jest balkon zabudowany co ciekawe firmowo. Taki plan i zamysł miał architekt. Jest to taki jedyny egzemplarz bloku w moim mieście.Teraz nie mogę się nacieszyć z posiadania tych okien. Mam po prostu mała szklarnię, nic mi nie pada do środka a  kot nie wypada na zewnątrz. Gdy na zewnątrz wiatr hula ja mam zaciszny zakątek. Już domyty i wysprzątany po zimowych miesiącach. Przez kilka miesięcy nazbierało się tam wszystkiego, bo zamiast latać do piwnicy to sru na balkon. Moja wina i za to trzeba było odpokutować. Kilka godzin pracy ja składałam, pucowałam  Grzechotnik kursował po schodach, czwarte piętro trochę sobie polatał :). Ale mam gdzie powygrzewać się i mam jasno, co przy robótkowaniu dla mnie po prostu wymarzone. Więc w dzień krzyżykuję wieczorem szydełko przy lampce.
 To efekt wieczornych dłubań


i przybyło krzyzyków wirysowym obrazku


I mam już kilka kwiatków, tutaj goździki w osłonce zrobionej ze starej pękniętej makutry...



Malowane nitką

Malowane nitką

Zaczęłam tuż przed świętami, zgodnie z jedną z zasad szczęśliwego człowieka: <<jeżeli masz ochotę pracować usiądź poczekaj aż ci przejdzie>> kiedy tylko mogłam zamieniałam porządkowe muszę na wyszywane chcę. Padło na wzór który od bardzo dawna kusił łapki moje, wprawiłam się przez ten rok i postanowiłam spróbować. Mam nadzieję, że do pokazania się prawdziwych irysów zdążę.




.
Czajnikowy zawrót głowy.

Czajnikowy zawrót głowy.

Jest, są przyleciały a właściwie wdrapały się na czwarte piętro wraz z listonoszem, (chyba przestanie mnie lubić). Moje RR czajniczkowe piękne całkowicie ukończone.


 Chciałaby bardzo podziękować dziewczynom za wspaniała zabawę: Moni za cudowną zakładkę i słodkości, Moteczkowi że zorganizowała te RR,i za bajeczną pocztówkę; Plichci za miłe słowa; Lucynie za kartkę, już teraz wiem gdzie jest Szczecinek :), Romaya za łomżyński wpis, Justynie za odwagę cywilną ale nawet nie zwróciłabym uwagi:); Judycie za motylkowy wpis, i La grenouille za to że piękne krzyżyki i słodkości. Bez was nie byłoby RR i tego pięknego obrazka.



Zapomniałam pokazać, bo ja też skończyłam swój  czajniczek i ten już powinien dotrzeć do Moni

. 
Tez się przyznaje w dwóch miejscach poprzestawiałam kolory. ;)

Chyba wylazłam z dołka, bo trochę mi się poprzestawiało, a jak się człowiek napali jak szczerbaty na suchary a tu nagle rym cym bach to dołek murowany. No to sobie w dole posiedziałam, a teraz pora otrzepać kolana, wysmarkać nos i do dzieła, tym bardziej że za oknem słoneczko. Nie daje się perz ja też. I tak tym starym przysłowiem pszczół na dzisiaj żegnam i pozdrawiam serdecznie.
Truskawkowy czajniczek

Truskawkowy czajniczek

Fiku miku i czajniczek jest. Zauważyłam właśnie że nie podpisany. Zaraz poprawię i jutro leci dalej. Był to sprint czajniczkowy, ale taki przyjemny wzorek ze naprawdę bez trudu powstał.


Garbusek czerwony

Garbusek czerwony

Póki nie doszła do mnie czajniczkowa kanwa szperam po niedokończonych robótkach. I tak zamachał do mnie garbusek SAL-owy i tak powstały kolejne dwa obrazki. ( kanwa nie prana wygląda jak psu z gardła wydarta)

Jedziemy nad rzeczkę zwodować łódeczkę

jest rzeczka i na rzeczce łódeczka(chociaż wygląda jak kuter)

Zostało miejsce na kolejne dwa obrazki

no i chwila dla prawdziwego celebryty

Gdzie słońce tam i  kot. Wyeksmitował z parapetu wszystkie kwiatki i sam zajął należne mu, nasłonecznione i ciepłe miejsce. A i ptaszki można pooglądać...
Copyright © 2014 Szczypta codzienności , Blogger