Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina. Pokaż wszystkie posty
Papierowe serducho

Papierowe serducho

Co jakiś czas na pada mnie chęć wykonania czegoś z papierowej wikliny, niestety koszyczki ciągle nie wychodzą mi tak jak powinny, wiec nie są ujawniane. Za to serduszka i inne mało wymagające twory to co innego. Teraz potrzebowałam czegoś by ozdabiało drzwi aż do powstania wiosennego wianka. Padło na serduszko. Dwa druty, trochę rurek, kleju i różyczki szydełkowe.





Pozdrawiam serdecznie za słonecznego lecz chłodnego Białegostoku.
Osłonka z papierowej wikliny

Osłonka z papierowej wikliny

Poprosiłam Grzechotnika żeby mi zbił skrzyneczkę. Ale to jak droga przez mękę. Najpierw trzeba się naprosić, później nasłuchać jak się to nie da, później paść ze śmiechu.... Bo jak już wziął do ręki deskę, to wymierzył i dumny pokazuje
-  To jedna ścianka to druga a tu trzecia i czwarta.
- Super bardzo ładnie- ja mu na to- ale gdzie denko? 
No i ze skrzyneczki to ja mam na razie ścianki.....Ja mam wrażenie że on to robi specjalnie, bo wie że jak ja czegoś bardzo chcę to sama to w końcu zrobię. Bo żadna to filozofia wyciąć i pozbijać. Ale babcia kiedyś mówiła, dziecko nie pokazuj, że wszystko możesz zrobić sama, bo już zawsze sama będziesz to robić..... Więc ja biorę jej lekcje do serca i zapominam, że umiem wbijać gwoździe, wymieniać uszczelki, izolować kable, wkręcać kontakty....
Więc zanim powstanie skrzyneczka, wykręciłam z papierowej wikliny sobie koszyk, osłonkę. Jak ja bym chciała, żeby był on prosty i elegancki, a  wyszedł jaki wyszedł, ale i tak lepszy niż moje pierwsze "dzieło". Utrudniłam sobie pracę, bo plotłam na krzynce z kwiatami w środku. Na biało pomalowałam, szydełkowa koronkę wydziergałam, trochę zdekupażowałam. I już pelargonie maja mniej szkaradną skrzynkę. Mam nadzieję, że docenią i będą rosły i kwitły.



Dodać muszę że to muszkatle z zeszłego roku, przezimowały na klatce 


A w sobotę byłam na giełdzie kwiatowej, o rany ile tam różności było. Dokupiłam kilka jednorocznych kwiatów, a tą piękną surfinię Grzechotnik przewiózł na rowerze. :)



Walentynki

Walentynki


Walentynki, walentynki dla chłopczyka i dziewczynki....  jak już wspominałam walentynek nie obchodzę bo Grzechotnik nie obchodzi. Jego romantyzm równy jest zeru, więc aby sobie nie psuć humoru traktuję ten dzień jak każdy inny a może nawet po macoszemu. Ale... jest to bardzo dobry dzień do wpuszczenia nieco czerwonego koloru. Można sobie wydziergać kolczyki

można też przerobić zimowy wianek i wykorzystać wiklinowo - papierowe serducha



A trzeba pochwalić się prezentami jakie otrzymałam w Zimowej wymiance "stylowej" jaką zorganizował Moteczek.
Obdarowała mnie Emma
a oto co dostałam poszewkę na poduszkę( teraz ni mnie nie usprawiedliwi muszę uszyć wkład do poduchy)
wspaniałe mydełka jedno ubrane i szalenie pachnące a drugie z płatkami owsianymi. Ale mi szkoda takie piękne więc będzie zdobiło a nie myło( hm oby Maniek też je tak potraktował)
 szydełkowe ozdoby na świeczki i świeczniki
poduszeczka jak igielniczek
przydasie już wiem co zrobię z tą czarno- biała serwetką oj
i wszystko razem, były też i słodkości oj były...
Emmo bardzo Ci dziękuję za wszystkie wspaniałości, bardzo mi się podobają


Uwity wianek

Uwity wianek

Wiła wianki i wrzucała je do falującej wody .... nuciłam sobie pod nosem i po prawie udanych choinkach postanowiłam mieć i wianek. Jako podstawę i model stanowiło opakowanie po lakierze do włosów, który pomaga mi bardziej w dekupażu niż w układaniu włosów :)
Plecie się szybko, rurek pochłania to ogromne ilości ale naprawdę jest to bardzo łatwe i zapraszam do Ani gdzie wszystko jest pięknie i łopatologicznie pokazane. Zresztą dzieła Ani zawsze doprowadzają mnie do oczopląsu i zachwytu nie zawsze niemego.







Choinkowy zawrót papieru

Choinkowy zawrót papieru

Pleć pleciugo byle długo można ując w tym kontekście. Plecie Ula jak plecie.... Zaglądałam do Ani i w końcu się odważyłam W jednym narożniku rurek całe zastępy ( ogołociłam wszystkie klatki w bloku z gazetek reklamowych ) w drugim ja z klejem i  podręcznym laptopem co by co chwile zerkać i się głowić. I ruszyłam, najpierw powoli, Maniek nieco szybciej. I tak piętro za pietrem powstawała choinka. O choinka jaka krzywa wyszła ta choinka. No nic, kolejny najazd łupieżczy i kolejne rurki ruszyły do boju. I o dziwo udało się. Bilans strat i zysków to choinek pięć, poległo wiele rurek zgniecionych przez niewprawione Wredulowe rączki i jeszcze więcej pod zębami groźnego kotopsota, Maniek spróbował również przykleić się do stołu klejem na gorąco, na szczęście nie bardzo gorącym ale skutecznie sklejającym futro na łapie. Klej usunięty kot nie zmądrzał. 



 I powstały pierwsza aniołki szydełkowe, trochę różnią się od oryginału z którego odrabiałam wzór.



Domowy diabeł tasmański wygląda tak


a to bardzo spóźniony słoiczek TUSAL-owy

Dostałam wyróżnienie JUPI ale to w kolejnym poście

Copyright © 2014 Szczypta codzienności , Blogger