Cotton balls

Słowo się rzekło, młody do szkoły a ja przed komputer. Zaraz czas wychodzić do pracy, ale muszę inaczej się uduszę. Od dawna widziałam na blogach, marzyłam o nich skrycie. Nawet wpisałam na listę "muszę mieć", obok listy "muszę zrobić". Ale trochę kosztują, a ja na razie każdy zarobiony pieniądz wkładam w remont. Teraz pora na "ceglaną ścianę", w sobotę były drzwi... A tu zupełnie niechcący potocznie zwana "Stonką", sieć handlowa wyszła na przeciw mym marzeniom. Prawdopodobnie moje cotton balls różnią się od oryginałów ale uwierzcie mi radochę mam taką samą. Dawkowałam sobie emocje, bo najpierw obowiązek ( obiad zrobić) a później przyjemność. Ganiam, z tymi kulkami po mieszkaniu i przykładam to tu, to tam i rozumiem czym się tak zachwycano. Dopiero teraz na zdjęciach widzę, że przewody sterczą. Ale wybaczcie. Niecierpliwa jestem.





Na razie powiesiłam  na karniszu, ale ich kolory pozwolą mi używać ich w każdym moim pokoju. Zwłaszcza że trzymać się zaczęłam kolorów śmietankowego, szarego i turkusowego.


Pora poprawić urodę i do pracy, dziś pierwszy dzień zająć z dziećmi po wakacjach. Dwie grupy 5 - 6 latków. :) będzie się działo. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że tu zaglądacie.

9 komentarzy:

  1. Śliczne. Ciekawe, czy u mnie wykupią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na wszelki wypadek byłam zaraz po ósmej, takie rzeczy w mojej szybko się sprzedają. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Też je mam i tez się z nich bardzo cieszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są na prawdę śliczne. :) pozdrawiam

      Usuń
  3. Mają mnóstwo uroku. Ja sobie zrobię, tylko nie mam na razie lampek. Same długie egzemplarze:/ muszę poczekać na sezon i kupić jakiś mały komplet. Też się nie mogę doczekać. Baloniki i kordonki już mam naszykowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będą ładne, pewnie jeszcze ładniejsze niż te oryginalne :) też miałam takie plany ale jak to u mnie długi okres realizacji. Pozdrawiam

      Usuń
  4. no patrz, tech chciałam takie świecące kulki ale wymiotło je z biedry z prędkością światła.

    A w oknach to woal? Widać przez nie z zewnątrz?
    Bo od środka fajnie przepuszczają promyki.

    OdpowiedzUsuń
  5. no patrz, tech chciałam takie świecące kulki ale wymiotło je z biedry z prędkością światła.

    A w oknach to woal? Widać przez nie z zewnątrz?
    Bo od środka fajnie przepuszczają promyki.

    OdpowiedzUsuń
  6. W mojej na drugi dzień już zostały dwa komplety. W oknie to firanki z organdyny, kupione kiedyś do pokoju Motyla. Wszystko przez nie widać, wpada dużo światła, ale nie chronią przed ciekawskim wzrokiem z zewnątrz :) na szczęście mieszkam na czwartym piętrze i z tej strony okna wychodzą na ulice.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)

Copyright © 2014 Szczypta codzienności , Blogger